[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]
Dzisiaj 19 urodziny MKA! Matko, jak ten czas leci... niegdyś nierozłączne nastolatki, teraz niezależne od siebie młode kobiety. Ostatnio Ashley przełamała tradycję i sama pozowała dla magazynu Bazaar (klik). Czasem jednak pokazują się razem, jak na przykład w Cannes 20 maja (klik). Kto wie, może wkrótce hasło "Mary-Kate and Ashley" będzie już tylko nazwą firmy...

Są jednak ludzie, którzy będą o nich pamiętać nawet wtedy, kiedy znikną ze świata showbiznesu, którzy będą w kółko oglądali ich stare filmy i śmiali się z tych samych, dobrze im znanych gagów...
My, fani Mary-Kate i Ashley Olsen. Może nie będzie nas wielu, ale czy nie było tak i na początku?
Może nie wszyscy z Was pamiętają te początki, kiedy była nas garstka. Kiedy znajdowaliśmy w Sieci kogoś nam podobnego, byliśmy bardzo szczęśliwi. W Polsce były zaledwie cztery trudno dostępne filmy, więc każdy pomysł na zwiększenie tej liczby był przyjmowany z entuzjazmem, a skutki przerastały nasze najśmielsze oczekiwania. Udało nam się sprowadzić do Polski kolejne filmy. Była mowa nawet o książkach, ale Egmont się grzebie i nie wiadomo, czy coś z tego wyjdzie... ale ludzie czekali na filmy, więc nie odczuwają tego szczególnie boleśnie.
Teraz siostry Olsen zrobiły sobie przerwę na naukę. Nie kręcą nowych filmów, zresztą producenci wolą "nie zatrudniać kompletu". Kto wie, może to już koniec, a może dopiero początek? Czas pokaże...
... ale nie wiem, czy wtedy jeszcze z Wami będę. Tak, to pożegnanie. Czy na zawsze? Nie oczekujcie ode mnie konkretnej odpowiedzi. Możecie być tylko pewni tego, że przez jakiś czas nic tu nie napiszę. Blog przekazuję w ręce Leili - jeśli będzie chciała, poprowadzi go. Jeśli nie, możecie to uznać za oficjalny hiatus :-) hiatus, nie zamknięcie - bo kto wie, czy pewnego dnia nie zostaniecie znowu skazani na towarzystwo moje i moich notek. Nie piszę więc "żegnajcie".
Po prostu... do zobaczenia.
Olga
// skomentuj (2) //



So little time: School's cool. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to tłumaczenie tytułu, które tak kocham^^ po uruchomieniu usłyszałam głos lektora. I dobrze. Dubbing był beznadziejny, co stwierdziła nawet moja mama po pierwszej minucie oglądania wersji Fox Kids. Nawet Riley, której nie cierpię, ze swoim prawdziwym głosem stała się nieco bardziej znośna.
When in Rome. Przysłowie "nie szata zdobi człowieka" sprawdza się także w przypadku tego filmu. Kto widział kasetę, wie, o co mi chodzi (a kto nie wie, wyjaśniam - w opisie filmu na okładce źle dobrano czcionkę i zamiast polskich liter pojawiły się dziwne znaczki). Film jest fajny, choć wielbicielom kina akcji mógłby się wydawać nieco mdły. Gdyby nie para czarnych charakterów (jeden z nich się nawraca), byłoby BARDZO nudno.
The challenge. Kiedy po skończonym seansie trzymałam w rękach kasetę, myślałam: "Jak ja mogłam uważać, że ten film nie będzie fajny?". Jest ŚWIETNY, to chyba najlepszy film, jaki do tej pory widziałam (a widziałam wiele). Co w nim jest dobre? WSZYSTKO, więc nie będę wymieniać plusów (jest ich za dużo) ani minusów (żadnych nie dostrzegłam).


